O Ruchu Focolari

Patrzysz na wersję archiwalną wątku "O Ruchu Focolari" z forum www.parsuszec.katowice.opoka.org.pl/Forum/



Krystyna M. - Sro Paź 24, 2007 10:39 pm
Ruch Focolari – „Dzieło Maryi” działa w naszej Parafii już kilka lat. Podczas spotkań odbywających się co miesiąc czytane są „Słowa życia”. Słowo Życia jest to zdanie z Pisma św. wybierane na dany miesiąc, tłumaczone na 92 języki i dialekty, i wprowadzane w życie przez cały Ruch. Zdanie to, jest opatrzone komentarzem Chiary Lubich, założycielki Ruchu. W trakcie spotkania rozważa się Słowo Życia, rozmawia dzieląc się własnymi doświadczeniami, jako dar aby wzmacniać się wzajemnie w życiu ewangelią. Wszystkich chętnych zapraszamy!
Więcej o Ruchu Focolari na stronie internetowej : www.focolare.org.pl

Słowa Życia
październik 2007

«Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz»
(2 Tm 4, 2).

«Głoś naukę...»

Tak, trzeba mówić, i to do wszystkich, zawsze mówić!
Wiele razy Słowo Życia zachęca nas, abyśmy nim żyli, abyśmy byli miłością. Ale to Słowo trzeba także przekazywać innym, głosić je, komunikować, aż pociągnie ich życie, które jest darem z siebie, braterstwem.
Ostatnie słowa Jezusa brzmiały: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię..."1.
Ta właśnie pasja głoszenia Słowa kazała św. Pawłowi podróżować po ówczesnym świecie i zwracać się do osób innej kultury i wiary: "Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!"2
Św. Paweł, stając się echem słów Jezusa i umocniony własnym doświadczeniem, także swojemu wiernemu uczniowi Tymoteuszowi i każdemu z nas poleca:

«Głoś naukę...»

Aby to mówienie było skuteczne, trzeba najpierw - na ile to możliwe - zbudować relację z osobami, do których się zwracamy.
Nawet wtedy gdy nie można mówić słowami, można to zawsze robić sercem. Czasami możemy się wyrazić jedynie pełnym szacunku milczeniem, uśmiechem lub zainteresowaniem sprawami drugiej osoby, jej światem, jej problemami, zwracaniem się do niej po imieniu, by zobaczyła, jak jest dla nas ważna. Gdyż tak jest naprawdę - ten drugi nigdy nie jest dla nas obojętny.
Takie słowa, o ile są właściwe, nie czyniąc hałasu muszą otworzyć drogę do serca i często ten drugi człowiek zaczyna się mną interesować i stawiać pytania. Wtedy przychodzi moment głoszenia. Nie należy czekać, trzeba mówić jasno, nawet kilka słów, ale mówić i przekazać innym sens naszego chrześcijańskiego życia.

«Głoś naukę...»

Jak żyć tym Słowem Życia i jak - nawet samą naszą obecnością - mówić o Ewangelii? Jak podarować ją wszystkim?
Kochając każdego, bez różnicy.
Jeśli będziemy autentycznymi chrześcijanami, żyjąc tym, czego uczy nas Ewangelia, nasze słowa nie będą puste.
Głoszenie to stanie się jeszcze bardziej przekonujące, jeśli potrafimy świadczyć o istocie Ewangelii - o jedności między nami, świadomi, iż "po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali"3.
Taki jest ubiór wszystkich chrześcijan, mężczyzn i kobiet, małżonków i nieżonatych, dorosłych i dzieci, chorych i zdrowych. Ubiór ten powinni nosić, aby zawsze i wszędzie świadczyć swym życiem o Tym, w którego wierzą i którego chcą kochać.

(1) Por. Mk 16, 15; Mt 28, 19-20.
(2) 1 Kor 9, 16.
(3) J 13, 33.
Chiara Lubich



kwinkler - Czw Paź 25, 2007 7:34 pm
Dzięki serdeczne za Słowo Życia i za świadectwo obecności. Cieszę się ogromnie, że jest w naszej parafii Ruch Focolari. Sam miałem szczęście już wcześniej poznać jego założenia i przyznaję, że są mi bardzo bliskie. Może warto trochę bardziej "pokazać" się na zewnątrz, włączyć się chociażby w liturgię? Najważniejsze, że jesteście! Życzę wzrastania w jedności na wszelkich możliwych polach! Proboszcz


Krystyna M. - Czw Lis 08, 2007 9:04 pm
Słowa Życia na miesiąc listopad

«Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?»
(Pwt 4, 8 ).

«Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?" »

Czterdzieści lat wędrówki przez pustynię było dla narodu izraelskiego czasem próby i łaski. Bóg oczyścił serca Izraelitów i okazał im swoją nieskończoną miłość.
Teraz, gdy mają wejść do ziemi obiecanej, Mojżesz odwołuje się do przeżytego doświadczenia. Przypomina szczególnie największy dar, który razem otrzymali - prawo Boże, streszczone w dziesięciu przykazaniach i zachęca wszystkich do wprowadzenia ich w życie.
Mojżesz przedstawiając Bożą naukę, jest pełen zachwytu dla faktu, że Bóg stał się bliski swojemu ludowi, że zatroszczył się o niego, nauczył go mądrych norm życia. I w tym zachwycie woła:

«Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?»

Bóg zapisał swoje prawo w sercu każdego człowieka, przemówił także do wszystkich ludów na różne sposoby i w różnym czasie. Wszyscy ludzie mogą cieszyć się miłością, jaką okazał każdemu z nich. Nie zawsze jednak łatwo zrozumieć plan Boga wobec ludzkości. Dlatego Bóg wybrał pewien mały naród, lud Izraela, aby jeszcze wyraźniej objawić swój plan. A w końcu posłał swojego Syna, Jezusa, który w pełni odsłonił Jego oblicze, ukazując, że Bóg jest Miłością i streszczając Jego prawo w jedynym przykazaniu: miłości Boga i bliźniego.
Wielkość ludu i wielkość każdego człowieka wyraża się w pełnym przyjęciu prawa Bożego poprzez własną, osobistą odpowiedź: "tak".
Przylgnięcie to nie jest jakimś sztucznym dodatkiem ani alienacją; nie jest zdaniem się na mniej lub bardziej pomyślny los, nie jest również poddaniem się fatalizmowi, nakazującemu prawie rozumować: tak zostało postanowione, tak być powinno, to jest nieuniknione.
Przeciwnie, ta akceptacja jest czymś najlepszym, co można sobie dla człowieka wyobrazić. Jest to współdziałanie, aby mógł się zrealizować wielki plan Boga wobec człowieka i wobec całej ludzkości: Bóg chce ją uczynić jedną rodziną zjednoczoną w miłości i doprowadzić do tego, aby żyła Jego boskim życiem.
Tak więc i my możemy jak Mojżesz zawołać:

«Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?»

Jak żyć tym Słowem Życia w ciągu miesiąca?
Wnikając w sedno Bożego prawa, które Jezus streścił w jedynym nakazie miłości.
Jeśli przyjrzymy się po kolei Dziesięciu Przykazaniom podarowanym nam przez Boga w Starym Testamencie, możemy stwierdzić, że kochając naprawdę Boga i bliźniego, wypełniamy je wszystkie i to w sposób doskonały.
Czy nie jest prawdą, że ten kto kocha Boga, nie dopuszcza do swego serca innych bogów?
Ten, kto kocha Boga, wypowiada Jego imię z szacunkiem i nienadaremnie?
Ten, kto, kocha jest szczęśliwy, że przynamniej jeden dzień w tygodniu może poświęcić Temu, którego kocha?
Czy nie jest prawdą, że ten, kto kocha swojego bliźniego, nie może nie kochać swoich rodziców? Czy nie jest oczywiste, że ten, kto kocha innych, nie okrada ich, ich nie zabija, ani nie wykorzystuje dla własnych egoistycznych przyjemności, ani też nie świadczy fałszywie przeciwko nim?
Czy nie jest prawdą, że jego serce już jest pełne i syte i z pewnością nie pragnie dóbr ani stworzeń należących do bliźnich?
Tak jest: ten, kto kocha nie dopuszcza się grzechu, zachowuje całe prawo Boże.
Wiele razy mogłam tego doświadczyć w czasie swych podróży, mając okazję kontaktu z różnymi narodami i plemionami. Przypominam sobie przede wszystkim, jak mocne wrażenie zrobił na mnie lud Bangwa w Fontem, w Kamerunie, kiedy w roku 2000 zaakceptował na nowo propozycję, żeby kochać.
Od czasu do czasu zapytajmy się w ciągu dnia, czy to, co robimy, przeniknięte jest miłością? Jeśli tak, to nasze życie nie będzie próżne, ponieważ przyczyni się do wypełnienia planu Boga wobec ludzkości.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Sro Gru 05, 2007 9:04 pm
Grudniowe Słowa Życia :

«...miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa»
(Rz 13, 10).

«miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa»

Te słowa zamykają obszerną część Listu do Rzymian, w której św. Paweł przedstawia nam życie chrześcijańskie jako życie miłości wobec braci i sióstr. To jest ten nowy, duchowy kult, wzbudzany najpierw w sercach przez Ducha Świętego, kult, który chrześcijanin powinien składać Bogu.
Podsumowując treść tego fragmentu Apostoł stwierdza, że miłość bliźniego pozwala nam wypełnić wolę Bożą, zawartą w Prawie (to znaczy w Przykazaniach), w sposób pełny, doskonały. Miłość do braci i sióstr jest najpiękniejszym, najbardziej autentycznym sposobem okazywania naszej miłości do Boga.

«...miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa»

W czym konkretnie tkwi ta pełnia i doskonałość? Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć w poprzednich wersetach, w których Apostoł opisuje różne wyrazy i skutki tej miłości.
Przede wszystkim prawdziwa miłość do bliźniego nie wyrządza żadnego zła. Pozwala nam więc żyć wszystkimi przykazaniami Bożymi, bez wyjątku. Bowiem ich pierwszym celem jest pomóc nam uniknąć jakiejkolwiek formy zła, w które moglibyśmy popaść zarówno wobec nas samych, jak i wobec naszych braci i sióstr.
Miłość nie tylko nie wyrządza żadnego zła, ale także skłania nas do uczynienia wszelkiego dobra, którego bliźni potrzebuje.
To Słowo nas pobudza do miłości solidarnej i wrażliwej na potrzeby, oczekiwania, słuszne prawa naszych braci i sióstr; do miłości szanującej ludzką i chrześcijańską godność; do miłości czystej, wyrozumiałej, zdolnej do dzielenia się, otwartej na wszystkich, jak nas nauczył Jezus.
Taka miłość nie jest możliwa jeśli nie jesteśmy gotowi wyjść z naszego indywidualizmu i z naszej samowystarczalności. Dlatego Słowo to pomaga nam przezwyciężyć wszystkie te egoistyczne skłonności (pychę, skąpstwo, rozwiązłość, ambicję, próżność itd.), które nosimy w sobie, a które są główną przeszkodą w miłości.

«...miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa»

Jak będziemy żyli Słowem Życia tego miesiąca, w którym przypada Boże Narodzenie? Żyjmy mając na uwadze różne wymagania miłości bliźniego.
Przede wszystkim będziemy unikali czynienia zła bliźniemu, w jakiejkolwiek formie. Zwrócimy większą uwagę na przykazania Boże odnoszące się do naszego powołania, do naszej działalności zawodowej, do środowiska w którym żyjemy.
Pierwszym warunkiem, aby żyć miłością chrześcijańską jest to, by nie postępować nigdy wbrew Bożym przykazaniom.
Ponadto zwrócimy uwagę na to, co jest duszą, motorem, celem wszystkich przykazań. Każde z nich, jak wiemy, chce nas prowadzić do miłości coraz bardziej uważnej, delikatniejszej i pełnej szacunku, coraz bardziej konkretnej wobec naszych braci.
Jednocześnie rozwiniemy w sobie ducha oderwania od nas samych, ducha przezwyciężania naszego egoizmu, co jest konsekwencją życia miłością chrześcijańską.
W ten sposób "w pełni" wypełnimy wolę Bożą; okażemy Mu naszą miłość w sposób, który jest Mu najmilszy.

«...miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa»

Takie było doświadczenie pewnego prawnika z Ministerstwa Pracy. Opowiada: "Pewnego dnia przedstawiam właścicielowi przedsiębiorstwa donos, że jego pracownicy nie otrzymują płacy zgodnie z obowiązującymi przepisami. Po czternastu dniach nieprzerwanej kontroli znajduję dokumenty, które świadczą o nieprawidłowościach. Proszę Jezusa o siłę, żeby być wiernym Jego słowom, które wymagają ode mnie prawdy a zarazem bycia narzędziem Jego miłości.
Wobec przedstawionych dowodów właściciel broni się, że pewne przepisy wydają się niesprawiedliwe. Zwracam mu uwagę, że nasze błędy nie mogą być usprawiedliwiane brakiem konsekwencji u innych. Z rozmowy, która się wywiązuje rozumiem, że tak samo jak ja, pragnienie on sprawiedliwości i równości, ale dał się namówić środowisku.
Na koniec mówi: 'Mógłby mnie pan upokorzyć i zniszczyć, ale pan tego nie zrobił. Dlatego mam moralny obowiązek zacząć od nowa'. Ponieważ pilne obowiązki wzywają go - nie ma czasu na podpisanie protokołu z kontroli. Bierze więc kartkę papieru i podpisuje in blanco dając dowód na to, że jest gotów natychmiast zmienić sposób swojego działania".
Chiara Lubich



Krystyna M. - Czw Sty 03, 2008 10:28 pm
Słowa Życia
styczeń 2008

«Nieustannie się módlcie!»
(1 Tes 5, 17).

«Nieustannie się módlcie!»
W tym roku "Tydzień modlitw o jedność chrześcijan" obchodzi swoje stulecie. "Oktawa modlitwy o jedność chrześcijan" była obchodzona po raz pierwszy od 18 do 25 stycznia 1908 roku. Sześćdziesiąt lat później, w roku 1968, Tydzień modlitw o jedność chrześcijan został przygotowany przez Komisję Wiara i Ustrój (Ekumeniczna Rada Kościołów) i Sekretariat d/s Popierania Jedności Chrześcijan (Kościół Katolicki). Od tego czasu zwyczajem stały się wspólne spotkania chrześcijan, zarówno katolików jak i z innych Kościołów, w celu przygotowania książeczki z sugestiami do celebracji Tygodnia modlitw.
Słowo wybrane tego roku przez dużą grupę ekumeniczną ze Stanów Zjednoczonych, pochodzi z Pierwszego Listu św. Pawła do chrześcijan z Tesalonik w Grecji. Była to wspólnota mała i młoda, a św. Paweł pragnął, żeby jedność pomiędzy członkami tej wspólnoty była coraz mocniejsza. Dlatego wzywał ich, żeby "żyli w pokoju", byli cierpliwi w stosunku do wszystkich, żeby nie odpłacali złem za zło, ale czynili dobro sobie nawzajem i wszystkim. Wzywa ich także, żeby "nieustannie się modlili", jakby chciał podkreślić, że życie jednością we wspólnocie chrześcijańskiej jest możliwe tylko dzięki modlitwie. Sam Jezus modlił się do Ojca o jedność: "Aby wszyscy byli jedno".

«Nieustannie się módlcie!»

Dlaczego "zawsze się modlić"? Ponieważ modlitwa jest czymś istotnym dla człowieka jako bytu ludzkiego. Zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, jako "ty" Boga, będąc zdolnymi do nawiązania relacji komunii z Nim. Modlitwa to przyjazne odniesienie, spontaniczna, prosta i prawdziwa rozmowa z Bogiem. Modlitwa jest więc elementem konstytutywnym naszej istoty, pozwala nam stawać się osobami autentycznymi, w całej godności synów i córek Boga.
Stworzeni jako "ty" Boga możemy żyć w ciągłej relacji z Nim, z sercem wypełnionym miłością wlaną nam przez Ducha Świętego i z ufnością, którą mamy wobec własnego Ojca. Z tą ufnością, która prowadzi do częstej z Nim rozmowy, do przedstawiania Mu wszystkich naszych spraw, myśli, planów; z ufnością, która sprawia, że z niecierpliwością czekamy na chwilę przeznaczoną na modlitwę, chwilę wyłączoną z obowiązków związanych z pracą, życiem rodzinnym, aby zanurzyć się w głęboką relację z Tym, który nas kocha.
Trzeba się "modlić zawsze" nie tylko w naszych własnych potrzebach. Trzeba również przyczyniać się do budowania Ciała Chrystusa i do pełnej, widzialnej komunii w Kościele Chrystusa. Jest to tajemnica, którą możemy nieco zrozumieć myśląc o naczyniach połączonych . Kiedy do jednego z nich dolewa się trochę wody, poziom płynu we wszystkich się podnosi. Tak samo dzieje się kiedy ktoś się modli. Modlitwa jest wznoszeniem duszy ku Bogu, aby Go adorować i dziękować Mu. Analogicznie kiedy ktoś się wznosi, wznoszą się także inni.

«Nieustannie się módlcie!»

Jak "nieustannie się modlić", szczególnie wtedy, kiedy znajdujemy się w wirze codziennego życia?
"Modlić się zawsze" nie oznacza mnożenia modlitw, ale ukierunkowanie duszy i życia ku Bogu. Żyć wypełniając Jego wolę: studiować, pracować, cierpieć, odpoczywać, i również umierać dla Niego. Aż dojdziemy do takiego momentu, że nie będziemy potrafili już żyć w codzienności nie będąc zgodni z Nim.
Nasze działanie nabierze w ten sposób wymiaru sakralnego i cały dzień stanie się modlitwą.
Pomocą w ofiarowaniu Bogu każdej naszej czynności mogą być towarzyszące jej słowa: "Dla Ciebie, Jezu"; natomiast w trudnościach: "Co jest ważne? Ważne jest, by Cię kochać". W ten sposób wszystko przemienimy w akt miłości.
A modlitwa będzie nieustanna, bo nieustanna będzie miłość.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Sob Lut 02, 2008 9:02 pm
Słowa Życia
Luty 2008

«Kto wypełnia przykazania i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim»
(Mt 5, 19).

«Kto wypełnia przykazania i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim»

Jezus, otoczony tłumem, wchodzi na górę i wygłasza swoją słynną mowę. Już pierwsze słowa: "Błogosławieni ubodzy w duchu, błogosławieni cisi...", pokazują nowość przesłania, które przyniósł.
Są to słowa życia, światła, nadziei, które Jezus przekazuje swoim uczniom, aby zostali nimi oświeceni, aby ich egzystencja nabrała smaku i wartości.
Przemienieni przez to wielkie przesłanie, uczniowie są zaproszeni do przekazania innym otrzymanej i wprowadzonej w życie nauki.

«Kto wypełnia przykazania i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim»

Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwo potrzebuje poznania słów Ewangelii oraz przyzwolenia na to, by one przemieniły społeczność. Jezus powinien móc jeszcze raz powtórzyć: nie kłóćcie się z waszymi braćmi; przebaczajcie, a będzie wam przebaczone; mówcie prawdę tak, żeby nie trzeba było przysięgać; miłujcie waszych nieprzyjaciół; uznajcie, że macie jednego Ojca i że wszyscy jesteście braćmi i siostrami; wszystko, co byście chcieli, żeby ludzie wam czynili, i wy im czyńcie. Taki jest sens wybranych słów z "Kazania na Górze" i wystarczyłoby wprowadzić je w życie, a świat by się zmienił.
Jezus zaprasza nas do głoszenia swojej Ewangelii. Zanim jednak będziemy uczyli innych Jego słów, prosi nas, żebyśmy je "wypełniali". Abyśmy byli wiarygodni, powinniśmy stać się "ekspertami" Ewangelii, "żywą Ewangelią". Tylko wtedy, jeśli będziemy nią żyli, będziemy mogli przekazywać ją także słowem.

«Kto wypełnia przykazania i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim»

Jaki jest najlepszy sposób, żeby żyć tym Słowem? Sprawić, żeby sam Jezus, przyciągnięty naszą wzajemną miłością, uczył nas tego. To On podpowie nam słowa, które przyciągną inne osoby, które wskażą drogę, otworzą bramy, żeby dotrzeć do serc braci, żeby świadczyć o Nim gdziekolwiek jesteśmy, nawet w najtrudniejszych środowiskach i w pogmatwanych sytuacjach. Zobaczymy jak świat - ta mała część świata, w której żyjemy - przemienia się, dąży do zgody, do zrozumienia, do pokoju.
Ważne jest to, by trwała pomiędzy nami Jego żywa obecność, dzięki naszej wzajemnej miłości; byśmy byli wrażliwi na słuchanie Jego głosu, głosu sumienia, które nieustannie do nas mówi, jeśli potrafimy wyciszyć inne głosy.
On nas nauczy, jak "wypełniać" z radością i w twórczy sposób nawet "najmniejsze" przykazania tak, aby ukształtować w sposób doskonały nasze życie jednością. Aby można było powiedzieć o nas jak o pierwszych chrześcijanach: "Popatrz jak oni się miłują, jeden za drugiego jest gotów oddać życie"1. To że Ewangelia jest zdolna zrodzić nowe społeczeństwo, będzie można zobaczyć, gdy nasze relacje zostaną odnowione przez miłość.
Nie możemy zatrzymać dla siebie otrzymanego daru. Za św. Pawłem winniśmy powtórzyć: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!"2. Jeśli pozwolimy się prowadzić wewnętrznemu głosowi, będziemy odkrywać wciąż nowe możliwości, żeby przekazywać Ewangelię: mówiąc, pisząc, podejmując dialog, aby światło Ewangelii na nowo rozbłysło, poprzez nas, w naszych domach, w naszych miastach, w naszych krajach. Rozkwitnie także w nas nowe życie; wzrośnie radość w naszych sercach; Zmartwychwstały bardziej zajaśnieje... i On uzna nas za "wielkich w Jego Królestwie".
Pokazuje to w sposób wyjątkowy życie Ginetty Cagliari. Przybywszy do Brazylii w roku 1959 z pierwszą grupą Ruchu Focolari przeżyła szok, widząc w kraju ogromny nieład społeczny spowodowany wielkimi nierównościami. Z determinacją żyła wzajemną miłością, wprowadzając w życie Słowa Jezusa. Mówiła: "On nam otworzy drogę". Z biegiem czasu wokół niej rozwija się i konsoliduje wspólnota, która dzisiaj obejmuje setki tysięcy osób, z każdej warstwy społecznej, każdego wieku. Zarówno mieszkańcy favelas [dzielnice nędzy], jak i należący do klas zamożniejszych oddają się służbie najuboższym. W ten sposób udało się stworzyć dzieła społeczne, które zmieniły oblicze favelas w wielu miastach. Ten "mały", zjednoczony "lud", który nadal świadczy o tym, że Ewangelia jest prawdziwa, jest "posagiem", który Ginetta zabrała ze sobą, kiedy odeszła do Nieba.

(1) Por. TERTULIAN, Apologeticum, 39, 7.
(2) 1 Kor 9, 16.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Nie Mar 02, 2008 7:37 pm
Słowa Życia na Marzec

«Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło»
(J 4, 34).

«Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło»

Oto cudowne słowo Jezusa, które każdy chrześcijanin może, w pewien sposób, powtórzyć sobie samemu, i które, wprowadzane w życie, jest w stanie zaprowadzić go daleko w Świętej Podróży życia.
Jezus siedzący przy studni Jakuba, w Samarii, kończy swoją rozmowę z Samarytanką. Uczniowie wróciwszy z pobliskiego miasta, gdzie poszli zakupić żywność, dziwią się, że Mistrz rozmawia z kobietą, ale żaden z nich nie pyta, dlaczego to robi, a kiedy Samarytanka odeszła, zachęcają Go, żeby coś zjadł. Jezus znając ich myśli, wyjaśnia im odpowiadając: "Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie"1.
Uczniowie nie rozumieją: myślą o materialnym pożywieniu i pytają, czy ktoś inny, podczas ich nieobecności, nie przyniósł Mistrzowi czegoś do jedzenia. Jezus mówi więc otwarcie:

«Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło»

Codziennie, żeby żyć, potrzebujemy pokarmu. Jezus temu nie zaprzecza, mówi o pokarmie, a więc o naturalnej potrzebie pożywienia, ale czyni to, żeby potwierdzić istnienie i potrzebę innego pokarmu, ważniejszego, którego nie może Mu zabraknąć.
Jezus zstąpił z nieba, żeby czynić wolę Tego, który Go posłał i wypełnić Jego dzieło. Nie ma własnych marzeń i planów, ale wyłącznie plany swojego Ojca. Słowa, które wypowiada i dzieła, których dokonuje pochodzą od Ojca. Nie czyni swojej woli, ale wolę Tego, który Go posłał. To jest życie Jezusa. Wypełnianie jej, zaspokaja Jego głód. W ten sposób - karmi się.
Pełne przylgnięcie do woli Ojca charakteryzuje całe Jego życie aż do śmierci na krzyżu, gdzie prawdziwie dopełnił dzieła, które Ojciec Mu powierzył.

«Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło»

Jezus uważa za swój pokarm wypełnianie woli Ojca, ponieważ czyniąc ją, "przyswajając ją", "spożywając ją", identyfikując się z nią, czerpie z niej Życie.
A jaka jest wola Ojca, Jego dzieło, które Jezus ma wypełnić?
Ofiarować człowiekowi zbawienie, dać mu Życie, które się nie kończy.
Zalążek tego Życia, Jezus przed chwilą przekazał Samarytance przez swoją rozmowę i miłość. Rzeczywiście szybko uczniowie ujrzą, jak to życie rozkwita i rozszerza się, bo kobieta opowie o odkrytym i otrzymanym bogactwie innym Samarytanom: "Pójdźcie, zobaczcie człowieka, ... czyż On nie jest Mesjaszem?"2.
A Jezus, mówiąc do Samarytanki, odkrywa plan Boga, który będąc Ojcem pragnie, aby wszyscy ludzie otrzymali dar Jego Życia. To jest to dzieło, które Jezus spieszy się wypełnić, aby potem powierzyć je swoim uczniom, Kościołowi.

«Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło»

Czy my również możemy żyć tym, tak typowym dla Jezusa Słowem, które pozwala dostrzec w sposób całkiem wyjątkowy Jego byt, Jego misję, Jego gorliwość?
Z całą pewnością tak! My również powinniśmy żyć jako dzieci Boże tym Życiem, które Chrystus nam przekazał i w ten sposób karmić się Jego wolą.
Możemy to czynić, wypełniając chwila po chwili to, czego On od nas chce, wypełniając to w sposób tak doskonały, jak byśmy nie mieli nic innego do zrobienia. Bóg nie chce niczego więcej.
Pożywiajmy się więc tym, czego Bóg od nas chce, chwila po chwili, a doświadczymy, że to zaspokaja głód: przynosi pokój, radość, szczęście. To Słowo da nam - nie będzie przesadą powiedzieć - przedsmak szczęścia.
Dzięki temu, dzień po dniu, będziemy współdziałać z Jezusem w wypełnieniu dzieła Ojca.
To będzie najlepszy sposób, żeby dobrze przeżyć Paschę.

(1) J 3, 32
(2) J 4, 29

Chiara Lubich


Krystyna M. - Czw Kwi 03, 2008 11:14 pm
Słowo Życia
Kwiecień 2008

«Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa - wieczyste bezpieczeństwo»
(Iz 32, 17).

«Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa - wieczyste bezpieczeństwo»

"Wreszcie zostanie wylany na nas Duch z wysokości. Wtedy pustynia stanie się sadem, a sad za las uważany będzie". W ten sposób zaczyna się tekst, z którego wzięte zostało Słowo Życia tego miesiąca. Prorok Izajasz, w drugiej połowie VIII wieku przed Chrystusem, zapowiada przyszłość pełną nadziei dla ludzkości, niemal nowe stworzenie, nowy "raj", w którym zamieszka prawo i sprawiedliwość, z których zrodzi się pokój i bezpieczeństwo.
Ta nowa era pokoju (shalom) będzie dziełem boskiego Ducha - siły życiowej, zdolnej do odnowienia stworzenia, a równocześnie będzie owocem poszanowania przymierza między Bogiem i jego ludem oraz między członkami tego ludu, stając się nierozłączną komunią z Bogiem i wspólnotą ludzi.

«Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa - wieczyste bezpieczeństwo»

Słowa Izajasza wskazują naglącą konieczność poważnego i odpowiedzialnego zobowiązania się do przestrzegania powszechnych norm współżycia społecznego, które sprzeciwiają się egoistycznemu indywidualizmowi i ślepemu osądzaniu, a sprzyjają harmonijnemu współżyciu i działalności skierowanej ku dobru wspólnemu.
Czy można żyć według sprawiedliwości i zachowywać prawo? Tak. Pod warunkiem, że w osobach drugich będziemy widzieć braci i siostry, oraz jeśli na ludzkość spojrzymy jako na jedną rodzinę w duchu powszechnego braterstwa.
Niemożliwe byłoby takie spojrzenie - nie uznając istnienia Ojca wszystkich ludzi. On wpisał powszechne braterstwo, jeśli tak można powiedzieć, w DNA każdego z nas. Przecież pierwszą wolą ojca jest, żeby dzieci traktowały się jak bracia i siostry, żeby się kochały.
Dlatego "Syn" Ojca, w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, Brat każdego człowieka, przyszedł i zostawił nam miłość wzajemną jako normę życia społecznego. Z miłości wypływać powinno przestrzeganie zasad współżycia oraz wypełnianie własnych obowiązków.
Miłość jest ostateczną normą każdego działania, ona ożywia prawdziwą sprawiedliwość i przynosi pokój. Narody potrzebują praw coraz bardziej odpowiednich dla życia społecznego i międzynarodowego, ale przede wszystkim potrzebują ludzi - mężczyzn i kobiet, którzy podporządkują swoje życie miłości. Tym porządkiem jest sprawiedliwość, i tylko w tym porządku prawa mają wartość.

«Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa - wieczyste bezpieczeństwo»

Jak będziemy żyli Słowem życia w tym miesiącu?
Angażując się jeszcze bardziej w obowiązki zawodowe, przez działania etyczne, uczciwe, zgodne z prawem.
Traktując inne osoby jak członków tej samej rodziny, które oczekują od nas uwagi, szacunku, solidarnej bliskości.
Jeśli podstawą twego życia, twoich relacji z bliźnim uczynisz - przed wszystkim innym - wzajemną i trwałą miłość, jako najpełniejszy wyraz twojej miłości do Boga, wtedy twoja sprawiedliwość będzie miła Bogu.

«Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa - wieczyste bezpieczeństwo»

Pewien członek straży miejskiej jednego z miast na południu Włoch, aby dzielić los ludzi najbardziej potrzebujących, zdecydował się zamieszkać z rodziną w jednej z nowopowstających dzielnic: drogi rozkopane, brak oświetlenia miejskiego, brak sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, nie mówiąc o pomocy społecznej czy transporcie publicznym.
"Staraliśmy się nawiązać znajomości i dialog z każdą rodziną i z każdym mieszkańcem dzielnicy - opowiada - podejmując próby budowania relacji między mieszkańcami a administracją. Powoli około trzy tysiące mieszkańców dzielnicy stało się aktywnymi podmiotami dialogu z instytucjami publicznymi, poprzez specjalnie stworzony komitet.
Udało się pozyskać od administracji regionalnej publiczne środki, poważną sumę na odnowienie dzielnicy, która stała się teraz dzielnicą pilotażową - dała początek działalności formacyjnej dla przedstawicieli wszystkich komitetów z innych dzielnic miasta".

Chiara Lubich


Krystyna M. - Nie Maj 04, 2008 9:52 pm
Słowa Życia
maj 2008
«...gdzie jest Duch Pański - tam wolność.»
(2 Kor 3, 17).

«...gdzie jest Duch Pański - tam wolność.»
Św. Paweł Apostoł pisze do szczególnie mu drogich chrześcijan w Koryncie. Żył pośród nich przez prawie dwa lata, między rokiem 50 a 52. Siał tam Słowo Boże, kładł fundamenty powstającej wspólnoty chrześcijańskiej; zrodził ją jak Ojciec1.
Po kilku latach wrócił tam, aby ich odwiedzić, i wtedy niektórzy z nich publicznie zaczęli podważać jego autorytet jako apostoła2. Stało się to okazją do potwierdzenia na nowo wielkości swojej posługi. Głosi on Ewangelię nie z własnej inicjatywy, ale prowadzony jest przez Boga. Słowo Boże nie jest już przed nim zakryte, bo Duch Święty pozwolił mu je zrozumieć w świetle tego, co stało się dzięki przyjściu Jezusa Chrystusa. Dlatego może nim żyć i głosić je w pełnej wolności. Ono mu pozwala wejść we wspólnotę z Panem, przemieniać się w Nim, aż do momentu kiedy będzie prowadzony przez samego Ducha wolności.

«...gdzie jest Duch Pański - tam wolność.»
Jezus Zmartwychwstały, Pan, dzisiaj, tak jak w czasach św. Pawła, nieprzerwanie działa w historii, szczególnie we wspólnocie chrześcijan, poprzez swojego Ducha. Również nam pozwala zrozumieć Ewangelię w całej jej nowości i wpisuje ją w nasze serca w taki sposób, by stała się naszym prawem życia.
Nie kierujemy się prawami narzuconymi nam z zewnątrz, nie jesteśmy niewolnikami zmuszonymi do podporządkowania się poleceniom, co do których nie jesteśmy przekonani i których nie podzielamy. Chrześcijanin kieruje się wewnętrzną zasadą życia, w którą Duch wyposażył go przez chrzest. Pozwala się prowadzić temu głosowi, który przypomina słowa Jezusa i sprawia, że je rozumie w całym ich pięknie, w ich wyrazie życia i radości. To On sprawia, że są ciągle aktualne, uczy jak nimi żyć i równocześnie wlewa moc, by je wprowadzać w czyn.
To sam Pan, który dzięki Duchowi Świętemu, przychodzi, aby żyć i działać w nas, czyniąc nas żywą Ewangelią.
Pozwolić się prowadzić Panu, Jego Duchowi, Jego słowu: oto prawdziwa wolność! Łączy się ona z najgłębszą realizacją naszego ja.

«...gdzie jest Duch Pański - tam wolność.»

Wiadomo jednak, że aby Duch Święty mógł działać, potrzebna jest nasza pełna dyspozycja, aby Go słuchać, z gotowością zmiany naszej mentalności, jeśli to konieczne i następnie pełne przylgnięcie do Jego głosu.
Łatwo można stać się niewolnikiem różnych nacisków, związanych ze zwyczajami czy nawykami społecznymi, które mogą prowadzić nas do błędnych wyborów.
Żeby żyć Słowem życia tego miesiąca trzeba koniecznie nauczyć się mówić zdecydowane nie wobec tego zła, które rodzi się w naszym sercu, ilekroć przychodzi pokusa przyzwyczajenia się do takich sposobów działania, które nie są zgodne z Ewangelią. Trzeba nauczyć się mówić zdecydowanie tak Bogu za każdym razem, kiedy wzywa nas do życia w prawdzie i miłości.
Odkryjemy, że między krzyżem a Duchem istnieje taki związek, jak między przyczyną a skutkiem. Każde cięcie, każde oczyszczenie, każde nie wobec naszego egoizmu jest źródłem nowego światła, pokoju, radości, miłości, wewnętrznej wolności, realizacji siebie; to drzwi otwarte dla Ducha.
W tym czasie Zesłania Ducha Świętego On może nas obdarzyć przeobficie swoimi darami; będzie mógł nas prowadzić; zostaniemy rozpoznani jako prawdziwe dzieci Boże.
Będziemy coraz bardziej wolni od zła, oraz bardziej wolni żeby kochać.

«...gdzie jest Duch Pański - tam wolność.»
Taką wolność odnalazł urzędnik Organizacji Narodów Zjednoczonych, w czasie swojego ostatniego zadania w krajach bałkańskich. Misje, które zostały mu powierzane są pracą dobrze płatną, chociaż bardzo angażującą. Wielkim problemem jest czas spędzony poza rodziną. Nawet kiedy wraca do domu trudno jest zostawić bagaż pracy, w który jest się wplątany, i z wolnym sercem poświęcić się dzieciom i żonie.
Niespodziewane przeniesienie do innego miasta, w tym samym regionie, łączyło się z niemożliwością zabranie ze sobą rodziny, bo pomimo dopiero co podpisanych porozumień pokojowych, nadal trwają tam działania wojenne. Co robić? Co się bardziej liczy, kariera czy rodzina? Długo rozmawia o tym z żoną, z którą od dawna dzieli prawdziwie chrześcijańskie życie. Proszą o światło Ducha Świętego i razem szukają woli Bożej wobec swojej rodziny. Wreszcie decyzja: zostawienie tej pracy. Decyzja niespotykana w tym środowisku zawodowym.
"Siła do podjęcia tej decyzji - jak sam opowiada - była owocem miłości wzajemnej z moją żoną, która nigdy nie narzekała na niewygody, których byłem powodem. Ze swej strony, szukałem dobra rodziny, nie bacząc na ekonomiczne zabezpieczenie i na karierę i tak odnalazłem wewnętrzną wolność".

(1) Por. 1 Kor 3, 6; 4, 15.
(2) Por. 2 Kor 2, 5-11; 7, 12.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Wto Cze 03, 2008 6:20 pm
Słowa Życia
na miesiac czerwiec

«Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim»
(1 J 3, 24).

«Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim»

Kiedy się kocha, chciałoby się zawsze być z osobą kochaną. Tego także pragnie Bóg, który jest Miłością. Stworzył nas, abyśmy mogli Go spotkać i nie będziemy mieli pełnej radości, dopóki nie złączymy się z Nim w najgłębszej jedności, bo tylko ona potrafi nasycić nasze serce. On zstąpił z nieba, żeby przebywać razem z nami i żeby wprowadzić nas w komunię z Nim.
Św. Jan w swoim liście mówi o "przebywaniu" jednego w drugim, Boga w nas i nas w Bogu, przypominając głęboki wymóg, objawiony przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. "Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę" - powiedział Mistrz, wyjaśniając przez alegorię winnego krzewu i latorośli, jak mocny i żywotny jest związek, który łączy nas z Nim1.
Jak osiągnąć jedność z Bogiem?
Św. Jan nie ma wątpliwości, że wystarczy wypełniać Jego przykazania:

«Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim»

Czy dużo jest przykazań, które trzeba wypełniać, żeby osiągnąć tę jedność?
Nie, od kiedy Jezus streścił je w jednym przykazaniu. "Przykazanie zaś Jego jest takie - przypomina św. Jan tuż przed wybranym na ten miesiąc Słowem Życia - abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał"2.
Wierzyć w Jezusa i tak się miłować, jak On nas umiłował - to jedyny nakaz.
Jeśli ludzkie życie znajduje swoje spełnienie w zamieszkiwaniu Boga między nami, jest tylko jeden sposób, by być w pełni sobą: miłować! Św. Jan jest o tym przekonany do tego stopnia, że nieustannie powtarza to w całym liście: "Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim"3, "Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas..."4.
Tradycja w związku z tym mówi, że kiedy św. Jana - już jako starca - pytano o nauczanie Pana, on powtarzał zawsze słowa nowego przykazania. Kiedy go pytano, czemu nie mówi o niczym innym, odpowiadał: "Bo to jest przykazanie Pana! Jeśli nim żyjemy - to wystarczy".
Tak samo jest z każdym Słowem Życia: niezawodnie prowadzi do miłości. Nie może być inaczej, skoro Bóg jest Miłością i każde Jego słowo zawiera miłość, wyraża ją i - jeśli jest wprowadzone w życie - przemienia w miłość.

«Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim»

Słowo tego miesiąca zaprasza nas do wierzenia w Jezusa, do przylgnięcia całym naszym jestestwem do Jego Osoby i do Jego nauczania. Do wierzenia, że On jest miłością Boga - jak uczy św. Jan dalej w tym liście - i że z miłości oddał za nas życie5. Do wierzenia również wtedy, kiedy On wydaje się daleki, kiedy Go nie czujemy, kiedy przychodzą trudności albo cierpienie...
Umocnieni tą wiarą, potrafimy żyć na Jego wzór i - posłuszni Jego przykazaniu - miłować się tak, jak On nas umiłował.
Kochać nawet wtedy, kiedy ktoś nie wydaje się sympatyczny, nawet wtedy, kiedy mamy wrażenie, że nasza miłość jest nieodpowiednia, daremna, nieodwzajemniona. Czyniąc tak, ożywimy relacje między nami, relacje coraz bardziej szczere, coraz głębsze, a nasza jedność przyciągnie Boga pomiędzy nas.

«Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim»

"Byliśmy zakochani, mój mąż i ja, i tym sposobem w pierwszych latach małżeństwa kontakt między nami był łatwy. Ostatnio jednak jest on bardzo zmęczony i zestresowany. W Japonii praca dla mężczyzn jest ogromnym ciężarem.
Pewnego wieczoru, po powrocie z pracy mąż usiadł do kolacji. Usiadłam przy nim, ale on zaczął krzyczeć, żebym odeszła: «Nie masz prawa jeść, bo nie pracujesz!». Całą noc przepłakałam, rozważając, czy nie odejść z domu, nie zostawić go. Następnego dnia dręczyły mnie tysiące myśli: «Może wychodząc za niego za mąż popełniłam błąd, nie dam rady żyć z nim dłużej».
Po południu porozmawiałam o tym z przyjaciółkami, które też są chrześcijankami. Wysłuchały mnie z miłością, a to wspólne bycie z nimi dało mi siłę i odwagę - niezbędne, by iść naprzód. Jeszcze raz udało mi się przygotować mojemu mężowi kolację. Kiedy zbliżała się godzina jego powrotu, narastał lęk: jak dzisiaj zareaguje? Jednak głos wewnętrzny jakby mi mówił: «Przyjmij ten ból, wytrzymaj. Kochaj nadal». I oto on pojawia się w drzwiach. Przyniósł dla mnie tort i powiedział: «Przepraszam za to, co się wczoraj wydarzyło.»"

(1) Por. J 15, 1-5.
(2) 1 J 3, 23.
(3) Tamże 4, 16.
(4) Tamże 4, 12.
(5) Por. tamże 3, 16.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Sro Lip 02, 2008 11:19 pm
Słowo Życia
na miesiąc lipiec

«Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!
Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy»
(Mt 7, 12).

«Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy»

Czy czułeś kiedyś pragnienie nieskończoności?
Czy choć raz odczułeś w sercu przemożne pragnienie, by ogarnąć bezmiar?
Czy może zauważyłeś w swym wnętrzu niezadowolenie z tego, co robisz, z tego, kim jesteś?
Jeśli tak, to na pewno się ucieszysz, znajdując sposób na pełnię, której tak żarliwie pragniesz - coś, co sprawi, że nie będziesz opłakiwał dni, które przemijają niemal w pustce...
Jest w Ewangelii takie zdanie, które daje do myślenia, a które - zrozumiane choć trochę - budzi w nas radość. Streszcza ono to, co powinniśmy robić w życiu. Streszcza wszystkie prawa wyryte przez Boga w głębi serca każdego człowieka.
Posłuchaj go:

«Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy»

Zdanie to zwane jest "złotą regułą".
Przyniósł ją Chrystus, lecz była już powszechnie znana. Zawiera ją Stary Testament. Znał ją Seneka, a na Wschodzie powtarzał Konfucjusz. A potem inni. Fakt ten mówi, jak bardzo złota reguła leży Bogu na sercu, jak bardzo On pragnie, aby wszyscy ludzie uczynili ją regułą swego życia.
Dobrze się ją czyta i brzmi prawie jak hasło.
Posłuchaj jeszcze raz:

«Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!»
Miłujmy w taki sposób każdego bliźniego, którego spotykamy w ciągu dnia.
Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w jego sytuacji i traktujmy go, jak byśmy chcieli, żeby nas potraktowano.
Głos Boga rozbrzmiewający w głębi duszy podpowie nam, jak właściwie miłować w każdej sytuacji.
Ktoś jest głodny? To ja jestem głodny - pomyślmy. I dajmy mu jeść.
Ktoś doznaje niesprawiedliwości? To ja jej doznaję!
Jest pogrążony w ciemności i wątpliwościach? To ja w nich tkwię. Zwróćmy się do niego ze słowami pocieszenia, nieśmy z nim jego udręki i nie spocznijmy, dopóki nie odnajdzie światła i nie zostanie podniesiony na duchu. Chcielibyśmy przecież, aby w taki sposób nas potraktowano.
Jest osobą niepełnosprawną? Chcę go kochać tak, abym w moim ciele i sercu prawie odczuł to ograniczenie, a miłość podsunie mi odpowiedni sposób, żeby mógł on poczuć się taki sam jak inni, a nawet hojniej obdarowany, gdyż my, chrześcijanie, wiemy, jak wielką wartość ma cierpienie.
I tak wobec wszystkich - nie czyniąc różnic między osobą sympatyczną i niesympatyczną, młodą i starszą, piękną i brzydką, między przyjacielem i nieprzyjacielem, rodakiem i obcokrajowcem... Ewangelia chce, by kochać wszystkich.

Wydaje mi się, jakbym słyszała szmer poruszenia...
Rozumiem... może te moje słowa zdają się proste, ale jak wielkiej żądają przemiany! Jak dalekie są od naszego zwyczajnego sposobu myślenia i działania!
Jednak odwagi! Spróbujmy.
Dzień tak przeżyty wart jest całego życia. Wieczorem nie poznamy siebie. Ogarnie nas zupełnie nowa radość. Poczujemy w sobie moc. Bóg będzie z nami, ponieważ On jest z tymi, którzy kochają.
Dzień za dniem będzie niósł tę pełnię.
Może czasem zwolnimy tempo, odczujemy pokusę zniechęcenia, zatrzymania się. Będziemy chcieli wrócić do poprzedniego życia...
Jednak nie! Odwagi! Bóg da nam łaskę.
Zaczynajmy zawsze od nowa.
Jeśli wytrwamy, zobaczymy, że świat wokół nas powoli się zmienia.
Zrozumiemy, że Ewangelia niesie najbardziej fascynujące życie, jest światłem dla świata, nadaje smak naszemu życiu, zawiera w sobie klucz do rozwiązania wszystkich problemów.
I nie zaznamy spokoju, dopóki nie przekażemy tego naszego niezwykłego doświadczenia innym: przyjaciołom, którzy potrafią nas zrozumieć, krewnym, każdemu, komu - idąc za wewnętrznym impulsem - chcemy je przekazać.
Odrodzi się nadzieja.

«Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!»

Chiara Lubich

(Charyzmat jedności, Kraków, 2007, s. 183-185.)


Krystyna M. - Pon Sie 04, 2008 10:56 pm
Słowo Życia
sierpień 2008

Światłem ciała jest twoje oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało
«będzie w świetle»
(Łk 11, 34).

«Światłem ciała jest twoje oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle»
Ilu bliźnich spotkasz w ciągu dnia od rana do wieczora, w tylu zobaczysz Jezusa.
Jeśli twoje oko jest czyste, Tym, który przez nie patrzy, jest Bóg. Bóg zaś jest Miłością, a miłość - zdobywając - chce jednoczyć.
Jakże wielu - błędnie - patrzy na ludzi i rzeczy, aby je posiadać! Ich spojrzenie jest egoizmem lub zazdrością, a w każdym razie grzechem. Albo też patrzą w siebie, aby mieć siebie, swoją duszę w posiadaniu i ich spojrzenie jest zgaszone, gdyż znudzone, mętne.
Dusza, ponieważ jest obrazem Boga, jest miłością, a gdy miłość zwraca się ku sobie samej jest jak płomień, który bez podsycania gaśnie.
Patrz poza siebie, nie w siebie, nie w rzeczy, nie w stworzenia; patrz na Boga, aby się z Nim zjednoczyć.
On jest w głębi każdej duszy, która żyje; a jeśli nawet jest martwa - to i tak jest tabernakulum Boga. Oczekuje Boga jak radości i spełnienia swego istnienia.
Patrząc więc na każdego brata, miłuj go; a miłość jest dawaniem siebie. Lecz dar przywołuje dar, więc i ty będziesz miłowany.
Tak więc miłość to tak kochać i być kochanym, jak w Trójcy Świętej.
A Bóg w tobie porwie wiele serc, sprawiając, że na nowo w nich zajaśnieje Trójca Święta, która być może dzięki łasce w nich przebywa, jest w nich, ale przytłumiona.
W żadnym pomieszczeniu nigdy nie zapali się światło, nawet jeśli jest doprowadzony prąd elektryczny, dopóki nie połączą się ze sobą dwa bieguny.
Podobnie życie Boga w nas: musi krążyć, aby mogło promieniować na zewnątrz i świadczyć o Chrystusie. On, Jeden, łączy Niebo z ziemią, brata z bratem.
Patrz więc na każdego brata, podarowując mu siebie, aby podarować się Jezusowi, a Jezus podaruje się tobie. To jest prawo miłości: "Dawajcie, a będzie wam dane" (Łk 6, 38).
Z miłości do Jezusa oddaj się bratu w posiadanie; pozwól, by cię "spożył" jako drugą Eucharystię; oddaj się cały na służbę bratu, która jest służbą Bogu, a brat wróci do ciebie ze swoją miłością. Miłość braterska jest wypełnieniem każdego pragnienia Boga, które jest wręcz nakazem: "Przykazanie nowe daję wam: abyście się wzajemnie miłowali" (J 13, 34)1
Miłość jest Ogniem, który przenika i doskonale stapia serca.
Wtedy nie znajdziesz już w Tobie, ani siebie, ani brata; odnajdziesz Miłość, którą jest Bóg żyjący w Tobie.
A Miłość wyjdzie, by miłować innych braci, ponieważ oczyściwszy oko, odnajdziesz siebie w nich i wszyscy będą jedno.
I wzrośnie wokół ciebie wspólnota tak jak wokół Jezusa - dwunastu, siedemdziesięciu dwóch, tysiące...
To Ewangelia - ponieważ jest Światłem w miłości - fascynując porywa i pociąga.
Może następnie umrzesz na krzyżu, by nie być gorszym od Mistrza, ale umrzesz za tego, kto cię krzyżuje, i tak miłość zwycięży po raz ostatni.
A jej nektar wylany w serca - nie umrze.
Przyniesie owoc pomnażając radość, pokój i otworzy bramy Raju.
I Chwała Boga wzrośnie.
A Ty bądź tu na ziemi doskonałą Miłością.

(1) Por. ScrSp/1, s. 153.

Chiara Lubich

(*)Słowo Życia kwiecień 1978 r.


Krystyna M. - Nie Wrz 07, 2008 8:33 pm
SŁOWO ŻYCIA
wrzesień 2008

«Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają»
(Łk 6, 27-28).1


Krystyna M. - Nie Paź 05, 2008 9:34 pm
Słowo Życia
na miesiąc październik

«Dawajcie a będzie wam dane; miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze».
(Łk 6, 38)

«Dawajcie a będzie wam dane; miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze».1

Czy nigdy ci się nie zdarzyło, że otrzymałeś od przyjaciela jakiś podarunek i odczułeś potrzebę odwzajemnienia się. Nie po to, aby spłacać dług, ale by wyrazić prawdziwą wdzięczność i miłość? Na pewno tak.
Jeżeli tobie się to zdarza, możesz sobie wyobrazić, jak to jest u Boga; u Boga, który jest Miłością.
On zawsze odwzajemnia każdy dar, jaki ofiarujemy naszym bliźnim w Jego Imię. Prawdziwi chrześcijanie doświadczają tego bardzo często. I za każdym razem jest to niespodzianką. Bóg bowiem jest niewyczerpany w swoich pomysłach. Można tu przytoczyć setki, tysiące przykładów, można napisać o tym całą książkę. Okazałoby się wówczas, jak bardzo prawdziwe jest zdanie: "miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze", co oznacza obfitość z jaką Bóg odpłaca, Jego wielkoduszność.
"Zapadła już noc, gdy w skromnym mieszkaniu w Rzymie grupka dziewcząt, która chciała żyć Ewangelią, przygotowywała się do snu. Nagle zadzwonił dzwonek. Kto mógłby przyjść o tej porze? W drzwiach stanął mężczyzna, na którego twarzy malował się wielki niepokój i rozpacz: następnego dnia miał zostać usunięty z mieszkania wraz z całą rodziną, ponieważ nie zapłacił czynszu. Dziewczęta spojrzały na siebie i bez słowa sięgnęły do szuflady, w której przechowywały resztę swoich pensji i odliczone pieniądze na opłacenie rachunków za gaz, telefon i światło. Oddały mu wszystko bez wahania. Tej nocy zasnęły szczęśliwe. Ktoś inny o nich pamiętał. Jeszcze przed świtem zadzwonił telefon: 'Przyjeżdżam natychmiast taksówką' - odezwał się głos owego mężczyzny. Zdziwione czekały. Twarz gościa mówiła, że coś się zmieniło: 'Wczoraj wieczorem, zaledwie wróciłem do domu, otrzymałem spadek, którego się nigdy nie spodziewałem. Serce mi mówiło, że muszę się nim z wami podzielić'. Podarowana suma była dwukrotnie większa od tej, którą tak hojnie ofiarowały".

«Dawajcie a będzie wam dane; miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływająca wsypią w zanadrze wasze».
Czy i ty przeżyłeś kiedyś podobne doświadczenie? Jeżeli nie, pamiętaj, że dar ofiarowany temu, kto prosi, powinien być ofiarowany bezinteresownie, bez nadziei na rewanż.
Spróbuj. Ale nie po to, aby zobaczyć efekt, lecz dlatego, że kochasz Boga.
Powiesz: "niczego nie posiadam".
Nieprawda. Jeżeli tylko chcemy, mamy skarby niewyczerpane: nasz wolny czas, serce, nasz uśmiech, radę, naszą kulturę, pokój, nasze słowo, które może przekonać kogoś posiadającego, aby podzielił się z tym, który niczego nie ma...
Powiesz dalej: "ale nie wiem, komu mam dawać".
Rozejrzyj się: pamiętasz tego chorego w szpitalu, tę samotną wdowę, kolegę, który odszedł od ciebie przygnębiony, tego młodego człowieka bez pracy, ciągle smutnego, brata potrzebującego pomocy, swego przyjaciela w więzieniu, tego niepewnego ucznia? W nich czeka na ciebie Chrystus.
Przyjmij nową postawę chrześcijanina, którą przesiąknięta jest cała Ewangelia, która jest zaprzeczeniem zamknięcia się i zbytniego zatroskania. Odrzuć pewność opartą na dobrach ziemskich, a oprzyj się na Bogu. Tu sprawdzi się twoja wiara w Niego, która szybko zostanie potwierdzona darem, jaki do ciebie powróci.
Jasne, że Bóg nie postępuje w ten sposób, aby cię wzbogacić czy też wzbogacić nas. Czyni tak, aby wielu innych zobaczyło te małe cuda sprowokowane naszym dawaniem i czyniło podobnie.
Czyni to, abyśmy mając więcej, mogli więcej dawać, abyśmy - jako prawdziwi szafarze dóbr Bożych - pozwalali im krążyć we wspólnocie, która nas otacza, aż będzie można o nas powiedzieć, jak mówiono o pierwszej wspólnocie jerozolimskiej: nie ma wśród nich biednych2.
Czy nie czujesz, że żyjąc w ten sposób przyczyniasz się do odnowy społecznej, której oczekuje świat?

«Dawajcie, a będzie wam dane». Z pewnością Jezus myślał na pierwszym miejscu o nagrodzie, którą otrzymamy w niebie, ale wszystko to, co spotyka nas już tu na ziemi, jest zapowiedzią i gwarancją tej nagrody.

(1) Słowo życia, czerwiec 1978. Opublikowane w Essere la tua Parola, Chiara Lubich e cristiani di tutto il mondo, Rzym 1980, str. 49-51.
(2) Por. Dz 4, 34.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Nie Lis 02, 2008 9:20 pm
Słowo Życia
na miesiąc listopad

«Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje»
(Łk 9, 23).

«Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje»
Nie myśl, że będąc w świecie, możesz w nim pływać jak ryba w wodzie.
Nie myśl, że jeśli świat wchodzi do twego domu przez radio i telewizję, upoważnia cię to do słuchania każdej audycji czy oglądania każdego programu telewizyjnego.
Nie myśl, że jeśli chodzisz po ulicach tego świata, możesz bezkarnie oglądać wszystkie plakaty i kupować wszystko, co zobaczysz w kioskach i księgarniach.
Nie myśl, że będąc w świecie, możesz żyć tak samo, jak żyje świat: łatwe przygody, amoralność, aborcja, rozwód, nienawiść, przemoc, kradzież.
Nie, nie. Jesteś w świecie, i to jest oczywiste, ale nie jesteś ze świata2!
A to coś zupełnie innego. To zalicza cię do tych ludzi, którzy karmią się nie tym, co pochodzi ze świata, lecz tym, co im wskazuje głos Boga. On odzywa się w sercu każdego człowieka i - jeśli go słuchasz - wprowadza cię do królestwa, które nie jest z tego świata, do królestwa, w którym panuje prawdziwa miłość, sprawiedliwość, czystość, łagodność, ubóstwo, w którym obowiązuje panowanie nad sobą.
Dlaczego wielu młodych ludzi ucieka na Wschód, np. do Indii, by znaleźć choć trochę ciszy i poznać tajemnice wielkich przywódców duchowych, którzy przez stałe umartwianie swojego "ja" pozwalają promieniować miłości uderzającej wszystkich zbliżających się do nich.
Jest to naturalna reakcja na zgiełk świata, na hałas wokół nas i w nas, który wyparł zupełnie ciszę potrzebną, "by usłyszeć Boga".
Biada! Czy trzeba jechać aż do Indii, kiedy już dwa tysiące lat temu Chrystus powiedział: "zaprzyj się siebie... zaprzyj się siebie..."?
Życie chrześcijanina to nie spokój i wygoda; Chrystus nie mniej wymagał i wymaga od ciebie, jeśli chcesz Go naśladować.
Świat uderza w ciebie jak wezbrana rzeka, ty zaś masz iść pod prąd. Świat dla chrześcijanina jest jakby trzęsawiskiem, w którym trzeba wiedzieć, gdzie stawiać stopy. A gdzie je stawiać? Po śladach, które Chrystus sam zostawił na ziemi: są nimi Jego słowa. Dzisiaj powtarza ci jeszcze raz:

«Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie...»
Może narazi cię to na pogardę, niezrozumienie, na kpiny, oszczerstwa, może cię to oddzieli od innych, może będzie zaproszeniem do utraty twarzy, do porzucenia chrześcijaństwa "lekkiego", "modnego".
Ale jeszcze więcej:

«Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje»
Czy chcesz, czy nie, cierpienie zaprawia goryczą każde istnienie. Również twoje. Mniejsze lub większe cierpienia przychodzą codziennie.
Chcesz ich uniknąć? Buntujesz się? Przeklinasz? Nie jesteś chrześcijaninem.
Chrześcijanin kocha krzyż, kocha cierpienie, nawet jeśli płacze, bo wie, że ono ma wartość. Nie przez przypadek Bóg wybrał cierpienie spośród wielu środków, jakie miał do dyspozycji, aby zbawić ludzkość.
Ale - przypomnij sobie - Jezus, po przejściu drogi krzyżowej i przybiciu do krzyża, zmartwychwstał.
Zmartwychwstanie jest też twoim przeznaczeniem3, jeśli - gdy jesteś konsekwentnym chrześcijaninem - zamiast pogardzać cierpieniem, które życie przynosi, będziesz umiał je przyjąć z miłością. Doświadczysz, że krzyż jest już tu na ziemi drogą do radości dotychczas nieznanej; życie twojej duszy zacznie się rozwijać; królestwo Boże w tobie nabierze kształtów i treści, a świat wokół ciebie powoli zniknie i wyda ci się czymś sztucznym. Nie będziesz już nikomu zazdrościł.
Wtedy będziesz się mógł nazywać uczniem Chrystusa:

«Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje»

I tak jak Chrystus, którego naśladowałeś, będziesz dla rozdartej ludzkości naszych czasów światłem i miłością.

(1) Słowo życia, lipiec 1978. Opublikowane w Essere la tua Parola, Chiara Lubich e cristiani di tutto il mondo, Rzym 1980, str. 67-69.
(2) Por. J 17, 14.
(3) Por J 6, 40.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Sro Gru 03, 2008 10:41 pm
Słowo Życia
na miesiąc grudzień

«Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie»
(Łk 22, 42)

«Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie»1
Czy pamiętasz te słowa, które wypowiada Jezus w Ogrodzie Oliwnym? Nadają one sens Jego Męce, po której nastąpi zmartwychwstanie. Wyrażają całe natężenie dramatu, jaki rozgrywa się w duszy Jezusa, wewnętrzne rozdarcie wywołane sprzeciwem Jego ludzkiej natury wobec śmierci, której chciał Ojciec.
Ale Chrystus nie czekał do tego momentu, aby dostosować swoją wolę do woli Boga. Czynił to całe życie.
Jeżeli Chrystus tak postępował, tak samo powinien postępować każdy chrześcijanin.
Ty też masz powtarzać w życiu:

«Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie»
Może dotychczas nie myślałeś o tym, choć byłeś ochrzczony, choć byłeś dzieckiem Kościoła.
Może to zdanie, które wypowiada się, kiedy już nic innego nie można zrobić jest dla ciebie wyrazem rezygnacji? Ale nie taka jest jego prawdziwa treść.
Posłuchaj! W życiu możesz wybrać dwie drogi: albo kierować się wolą swoją, albo dobrowolnie wybrać pełnienie woli Boga.
W pierwszym wypadku czeka cię rozczarowanie, ponieważ będziesz chciał osiągnąć życiowe szczyty z pomocą swoich ograniczonych idei, swoich własnych środków, swych ubogich marzeń i własnych tylko sił.
Wcześniej czy później doświadczysz monotonii życia, któremu nie obca jest nuda, pustka, szarość, czasami rozpacz.
Twoje życie stanie się płaskie, nawet gdy będziesz usiłował uczynić je barwnym, i nigdy nie zaspokoi ono twych najgłębszych pragnień. Musisz to przyznać, nie zaprzeczysz!
W końcu przyjdzie śmierć, która nie wywrze na nikim większego wrażenia: kilka łez, a potem bezlitosne, całkowite zapomnienie.
Inne doświadczenie czeka cię, jeżeli także ty, będziesz powtarzał:

«Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie»
Spójrz, Bóg jest jak słońce. Od tego słońca rozchodzi się wiele promieni, które otulają każdego człowieka. Są one dla niego wolą Bożą. Chrześcijanin, a także każdy człowiek dobrej woli, został powołany, by zdążać w kierunku tego słońca, za światłem swego własnego promienia, różnego i odrębnego od innych. Zostanie w ten sposób zrealizowany zadziwiający plan, który Bóg specjalnie dla tego człowieka przeznaczył.
Jeżeli i ty będziesz tak czynił, poczujesz się wciągnięty w Bożą przygodę, o jakiej nigdy nawet nie marzyłeś. Zostaniesz aktorem i widzem zarazem czegoś wielkiego, co Bóg działa w Tobie, a poprzez ciebie - w ludzkości.
Wszystko co cię spotka: cierpienia i radości, łaski i nieszczęścia, sprawy ważne (sukcesy i powodzenie, nieszczęśliwe wypadki czy śmierć bliskich osób), sprawy mało znaczące (codzienne zajęcia domowe, praca w biurze czy w szkole) wszystko, wszystko nabierze nowego znaczenia, ponieważ wszystko podarował ci Bóg, który jest Miłością. On pragnie, albo dopuszcza każdą rzecz dla twego dobra. I jeżeli będziesz w to wierzył, zobaczysz oczyma duszy złotą nić łączącą wydarzenia i sprawy, układającą się we wspaniały wzór, który właśnie jest planem, jaki Bóg ma wobec ciebie.
Może cię ta perspektywa pociąga. Może szczerze pragniesz nadać głębszy sens swojemu życiu.
A więc posłuchaj. Powiem ci, kiedy masz czynić wolę Bożą:
Przeszłość minęła i już jej nie zawrócisz. Nie pozostaje ci nic innego, jak zostawić ją miłosierdziu Bożemu. Przyszłości jeszcze nie ma. Będziesz ją przeżywał, kiedy nadejdzie. W ręku masz tylko chwilę obecną. I w niej masz się starać, by realizować słowa:

«Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie»

Kiedy jesteś w podróży - a życie jest właściwie podróżą - siedzisz spokojnie na swoim miejscu. Nie przychodzi ci do głowy chodzić wzdłuż wagonu tam i z powrotem.
Takiego podróżnego przypomina ktoś, kto żyje tylko myślą o przyszłości, której jeszcze nie zna, albo o przeszłości, która nigdy nie wróci.
Czas sam płynie. Trzeba trzymać się mocno teraźniejszości, a wypełnimy to, co do nas należy.
Zapytasz: ale w jaki sposób odróżnić wolę Bożą od własnej?
Nietrudno jest poznać, jaka jest wola Boża, kiedy żyjemy chwilą obecną. Wskażę ci sposób. Wsłuchaj się w swoje wnętrze: odzywa się tam delikatny głos, może często przez ciebie zagłuszany i już prawie niesłyszalny. Ale wsłuchaj się: to głos Boga2. To on ci mówi, że teraz jest czas na naukę, na pracę, by komuś pomóc, by przezwyciężyć pokusę albo wypełnić obowiązki chrześcijanina czy obywatela. Ten głos zaprasza cię do słuchania kogoś, kto mówi do ciebie w imieniu Boga, do tego, byś z odwagą stawił czoła trudnym sytuacjom.
Wsłuchaj się: nie uciszaj tego głosu, jest on najcenniejszym skarbem jaki posiadasz. Idź za nim!
I wtedy, chwila po chwili, będziesz tworzyć swoją historię, która będzie historią ludzką i boską zarazem, ponieważ będziesz ją tworzył we współpracy z Bogiem. I zobaczysz cuda: zobaczysz, co może zdziałać Bóg, w człowieku, który swoim życiem mówi:

«Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie»

(1) Słowo życia, sierpień 1978. Opublikowane w Essere la tua Parola, Chiara Lubich e cristiani di tutto il mondo, Rzym 1980, str. 81-84.
(2) Por. J 18, 37; Ap 3, 20

Chiara Lubich


Krystyna M. - Sro Sty 07, 2009 7:05 pm
Słowo Życia
styczeń 2009

«Tymczasem są wprawdzie liczne członki, ale jedno ciało »
(1 Kor 12, 20).

«Tymczasem są wprawdzie liczne członki, ale jedno ciało»1
Czy nigdy nie spotkałeś wspólnoty prawdziwych chrześcijan? Czy nigdy nie uczestniczyłeś w ich spotkaniu? A może poznałeś życie takiej wspólnoty? Jeśli tak, to spostrzegłeś, że ludzie, którzy ją tworzą posiadają różnorodne dary. Jeden ma dar mówienia i przekazywania rzeczywistości duchowej w sposób, który cię porusza do głębi, drugi potrafi skutecznie pomagać, pielęgnować i opiekować się cierpiącymi; inny naucza z wielką mądrością umacniając na nowo wiarę słuchających; jeszcze inny ma zdolności organizacyjne; drugi umiejętność kierowania; ktoś inny potrafi zrozumieć i pocieszać tych, którzy tego potrzebują.
Tak, to wszystko możesz zauważyć, lecz przede wszystkim w tej żywej wspólnocie uderza cię jeden duch, który wszystkich przenika i jednoczy tę społeczność, tworząc z niej jedno ciało.

«Tymczasem są wprawdzie liczne członki, ale jedno ciało»

Również św. Paweł stanął przed rzeczywistością żywych wspólnot chrześcijańskich, które powstały dzięki jego nauczaniu.
Jedną z nich była młoda wspólnota w Koryncie, której Duch Święty nie szczędził darów, zwanych inaczej charyzmatami. W tym czasie były to dary nadzwyczajne, ze względu na szczególne powołanie rodzącego się Kościoła.
Chociaż owa wspólnota cieszyła się wieloma darami zesłanymi przez Ducha Świętego, doświadczyła również rywalizacji i niezgody.
Trzeba było więc zwrócić się o wyjaśnienia do św. Pawła, który był wtedy w Efezie.
Św. Paweł nie zwleka z odpowiedzią i w jednym ze swych niezwykłych listów wyjaśnia, jak należy korzystać z tych szczególnych łask. Pisze on, że są różne charyzmaty i różne rodzaje posługiwania, np. posługiwanie apostołów, proroków lub nauczycieli, lecz tylko jeden jest Pan, od którego one pochodzą. Mówi, że we wspólnocie są ludzie, którzy czynią cuda i uzdrawiają, inni w szczególny sposób powołani są do posługiwania, jeszcze inni do rządzenia; podobnie jak są też ludzie posiadający dar języków i inni - dar tłumaczenia ich, ale dodaje, że jeden jest Bóg, od którego te dary pochodzą.
A więc, ponieważ różne dary są wyrazem tego samego Ducha Świętego, który dowolnie nimi obdarowuje, muszą one być w harmonii pomiędzy sobą, uzupełniając się wzajemnie. Nie służą one do użytku prywatnego ani nie mogą być powodem do zarozumiałości i wywyższania się. Zostały dane dla użytku wspólnego: dla budowania wspólnoty; ich przeznaczeniem jest służenie. Nie powinny więc wywoływać zawiści i zamętu.
Chociaż św. Paweł mówił o szczególnych darach dotyczących całej wspólnoty, uważał, ze każdy jej członek obdarzony jest zdolnościami i talentami, które powinny służyć dla dobra wspólnego i każdy powinien być zadowolony z tego, co otrzymał.
Przedstawia on wspólnotę jako jedno ciało i zadaje sobie pytanie: "Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe ciało było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył różne członki, umieszczając każdy z nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało?"

«Tymczasem są wprawdzie liczne członki, ale jedno ciało»

Jeśli każdy jest inny, każdy może być darem dla drugich, a przez to może być sobą i realizować plan, jaki Bóg dla niego nakreślił.
We wspólnocie posiadającej różnorodne dary św. Paweł widzi rzeczywistość, którą nazywa wspaniałym imieniem: Chrystus. Faktycznie to jedyne ciało, które tworzą członkowie wspólnoty jest rzeczywiście Ciałem Chrystusa. Chrystus bowiem nie przestaje żyć w swoim Kościele i Kościół jest Jego Ciałem. Przez Chrzest Duch Święty wszczepia wierzącego w Chrystusa i włącza go do wspólnoty. W niej wszyscy są Chrystusem, nie ma żadnych podziałów, nie ma żadnej nierówności.

«Tymczasem są wprawdzie liczne członki, ale jedno ciało»

Jest zatem jedno ciało, zaś członkowie wspólnoty chrześcijańskiej dobrze realizują swe powołanie, jeśli urzeczywistniają pomiędzy sobą jedność, tę jedność, która uwzględnia różnorodność. Wspólnota nie jest podobna do bezwładnego bloku, lecz do żywego organizmu składającego się z różnych członków.
Wywoływanie podziałów jest więc dla chrześcijan przeciwieństwem tego, co powinni czynić.

«Tymczasem są wprawdzie liczne członki, ale jedno ciało»
Jak więc żyć tymi Słowami, które proponuje Ewangelia?
Powinieneś mieć wielki szacunek dla różnych funkcji, dla darów, talentów wspólnoty chrześcijańskiej.
Powinieneś otworzyć serce na całe różnorodne bogactwo Kościoła, a nie tylko na ten mały kościół, do którego uczęszczasz i który znasz: twoją parafię czy jakieś stowarzyszenie katolickie, z którymi jesteś związany. Powinieneś objąć cały Kościół powszechny w jego różnorodnych formach.
Wszystko powinieneś uważać za swoje, ponieważ jesteś częścią tego jednego Ciała.
A więc, tak jak dbasz i ochraniasz każdą część swojego ciała fizycznego, podobnie powinieneś odnosić się do każdego członka ciała duchowego.
Powinieneś je wszystkie szanować, ze swej strony przyczyniając się do tego, by jak najlepiej służyły Kościołowi. (...)
Nie lekceważ tego, czego Bóg wymaga od ciebie na twoim miejscu. Chociaż codzienna praca wydaje ci się monotonna i mało ważna, to jednak wszyscy należymy do tego samego ciała, tym samym każdy - jako jego członek - ma swój udział w życiu całego ciała, pozostając na miejscu, które Bóg dla niego wybrał.
Najważniejsze - byś posiadał ten charyzmat, który jak mówi św. Paweł - przewyższa wszystkie inne, to znaczy: miłość, miłość do każdego spotkanego człowieka, miłość do wszystkich ludzi na ziemi.
Przez miłość, przez miłość wzajemną, wiele członków może stać się jednym ciałem.

Chiara Lubich

(1) Słowo Życia, styczeń 1981


Krystyna M. - Wto Lut 03, 2009 10:21 pm
Słowo Życia
luty 2009

«Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem»
(Łk 14, 26)

«Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem»
Co ty na to?
Są to słowa zawierające ogromne, radykalne wymagania, dotąd niespotykane. A jednak ten sam Jezus, który mówił o nierozerwalności małżeństwa i kazał kochać wszystkich, a szczególnie rodziców, ten sam Jezus żąda teraz odsunięcia na drugie miejsce wszystkich pięknych i dobrych uczuć ziemskich, jeśli stanowiłyby przeszkodę w miłości skierowanej bezpośrednio, wprost do Niego. Tylko Bóg może wymagać tak wiele.
Jezus wyrywa ludzi z naturalnego sposobu życia i pragnie ich związać przede wszystkim ze Sobą, aby w ten sposób doprowadzić do powszechnego braterstwa na ziemi.
Dlatego tam gdzie spotyka jakąś przeszkodę dla urzeczywistnienia swojego planu, po prostu "tnie" - w Ewangelii mówi o "mieczu" - oczywiście w sensie duchowym.
Nazywa "umarłymi" tych, którzy nie potrafili kochać Go bardziej niż matkę, narzeczoną, bardziej niż własne życie. Przypominasz sobie tego człowieka, który prosił, aby mógł najpierw pogrzebać swego ojca, zanim pójdzie za Jezusem? To właśnie jemu Jezus odpowiedział: "Zostaw zmarłym grzebanie umarłych" (Łk 9, 60).
Może ogarniał cię lęk przed takimi wymaganiami, może próbowałeś sobie wmówić, że te słowa Jezusa odnoszą się tylko do Jego czasów, albo przeznaczałeś je jedynie dla tych, którzy powinni naśladować Go w sposób szczególny.
Mylisz się. Słowa te odnoszą się do wszystkich czasów, również obecnych i dotyczą wszystkich chrześcijan, także i Ciebie.
Koleje życia mogą cię postawić w sytuacjach, w których będziesz musiał ustosunkować się do zaproszenia Chrystusa.
Żyjesz w rodzinie, w której ktoś wysuwa zarzuty przeciw chrześcijaństwu?
Jezus chce, abyś dał świadectwo o Nim swoim życiem, a w odpowiednim momencie słowami, choćby za cenę tego, że cię wyśmieją i wyszydzą.
Jesteś matką i twój mąż zachęca cię do przerwania ciąży? Bądź posłuszna Bogu, a nie ludziom.
Brat chce, abyś przyłączył się do podejrzanego lub wręcz złego towarzystwa? Odejdź od niego.
Ktoś z twoich bliskich namawia cię do przyjęcia pieniędzy podejrzanego pochodzenia? Zachowaj uczciwość.
Cała rodzina proponuje ci drogę światowego luzu? Zrób zdecydowane cięcie, aby Chrystus nie oddalił się od ciebie.

«Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem»
Pochodzisz z niewierzącej rodziny i fakt twojego nawrócenia wywołał w niej rozdźwięk? Nie trwóż się. Takie jest działanie Ewangelii. Ofiaruj Bogu udrękę serca za tych, których kochasz, ale nie cofnij się.
Chrystus wezwał cię w szczególny sposób, byś poszedł za Nim - nadeszła chwila, w której twoje całkowite oddanie wymaga opuszczenia ojca i matki, albo nawet rozstania się z narzeczoną?
Dokonaj wyboru!
Kto nie walczy, nie zwycięża.

«Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem»
"... nadto i siebie samego".
Z powodu Chrystusa jesteś prześladowany i narażony na niebezpieczeństwo? Miej odwagę! Czasem nasza wiara wymaga także tego. Epoka męczenników Kościoła jeszcze się nie skończyła.
Każdy z nas, jeśli pragnie pozostać prawdziwym chrześcijaninem, stanie kiedyś w życiu wobec wyboru między Chrystusem a innymi wartościami. A zatem spotka to i ciebie.
Nie bój się. Nie bój się o życie: lepiej dla Boga stracić je, niż zgubić bezpowrotnie. To inne Życie jest rzeczywistością.
Nie bój się o twoich bliskich. Bóg ich kocha. Jeżeli ty umiałeś rozstać się z nimi ze względu na Niego - pewnego dnia On przejdzie obok nich i wezwie ich słowami swojej miłości. A ty im wówczas pomożesz, aby razem z tobą stali się prawdziwymi uczniami Chrystusa.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Nie Mar 01, 2009 9:02 pm
Słowo Życia
marzec 2009

«O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje»
(J 16, 23)

«O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje»

Na świecie można zaobserwować absurdalne zjawisko. Z jednej strony widzimy ludzi zagubionych, stale szukających, którzy doświadczeni przez życie czują udrękę bezradności i potrzebę pomocy, jakby byli sierotami, a z drugiej rzeczywistość Boga, Ojca wszystkich ludzi, który niczego tak nie pragnie, jak użyczyć swojej wszechmocy do spełnienia pragnień i potrzeb swoich dzieci.
Próżnia, która przyzywa pełnię, pełnia, która przyzywa próżnię, ale się nie spotykają.
Wolność, którą człowiek został obdarowany, może doprowadzić także do tego.
Ale Bóg nie przestaje być miłością dla tych, którzy Go wyznają.
Posłuchaj, co mówi Jezus:

«O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje»

Zastanów się nad jednym z tych bogatych w obietnicę zdań, które Jezus tak często powtarza w Ewangelii. Przy pomocy różnych sformułowań i wyjaśnień poucza cię jak otrzymać to, czego potrzebujesz. (...)
Tylko Bóg może tak mówić. Jego możliwości są nieograniczone. Może udzielać wszystkich łask i darów: materialnych, duchowych, tych które wydają się nam możliwe i tych, które wydają się nam niemożliwe.
Ale słuchaj uważnie.
On podpowiada ci, jak masz przedstawić Ojcu swoją prośbę. Mówi: "w imię moje".
Jeśli masz choć trochę wiary, te trzy krótkie słowa powinny cię uskrzydlić.
Popatrz: Jezus, który żył wśród nas, zna niezliczone twoje i nasze potrzeby i lituje się nad nami. I dlatego sam nam powiedział, jak mamy się modlić: "Idź do Ojca w imię moje i proś Go o wszystko, co potrzebne". Jezus wie, że Ojciec nie może Mu - Swojemu Synowi i Bogu odmówić.
Nie idź do Ojca w swoim imieniu, ale w imię Chrystusa.
Kiedy idziesz do Ojca w imię Chrystusa, służysz za posłańca.
Zainteresowani sami załatwiają sprawy między sobą.
Tak modli się bardzo wielu chrześcijan, którzy mogliby zaświadczyć, ile otrzymali niezliczonych łask. Łaski te są dowodem, że czuwa nad nimi troskliwa, ojcowska miłość Boga.

«O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje»

W tym momencie może mi odpowiesz: "Prosiłem i prosiłem w imię Chrystusa, ale nic nie otrzymałem".
Być może. Powiedziałam uprzednio, że Jezus w innych miejscach Ewangelii wzywa do proszenia i daje dalsze wyjaśnienia, które może uszły twojej uwadze.
Mówi na przykład, że otrzymuje ten, kto "pozostaje" w Nim, to znaczy w Jego woli. (...)
Może się zdarzyć, że prosisz o coś, co nie wchodzi w plan Boży dotyczący ciebie i Bóg nie widzi, żeby to było pożyteczne dla twojego życia tu na ziemi, albo dla zasług na tamtym świecie, uważa to za szkodliwe dla ciebie.
Jak On, który jest Ojcem, mógłby wysłuchać cię w takiej sytuacji. Skrzywdziłby cię. A tego nie zrobi nigdy.
Będzie zatem dobrze, jeśli przed modlitwą zjednoczysz się najpierw z Nim i powiesz Mu: "Ojcze, proszę Cię o to w imię Jezusa, jeżeli Ty uważasz, że to jest dobre".
Jeśli łaska, o którą prosisz, będzie zgodna z planem, jaki Bóg w swojej miłości przewidział dla ciebie, wówczas sprawdzą się słowa:

«O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje»

Możliwe też, że prosisz o łaskę, ale nie masz wcale zamiaru dostosować swojego życia do tego, czego Bóg żąda.
Czy i w tym wypadku wydaje ci się słuszne, że Bóg powinien cię wysłuchać? On nie chce ci dać jedynie jakiegoś podarunku, On chce ci dać pełnię szczęścia. A tę otrzymujemy, usiłując żyć przykazaniami Boga, Jego słowami. Nie wystarczy tylko myśleć o nich czy ograniczyć się do ich rozważania. Trzeba nimi żyć.
Jeśli tak będziesz postępował, otrzymasz wszystko.
A więc: chcesz otrzymać łaskę?
Proś w imię Chrystusa o cokolwiek, zwracając przede wszystkim uwagę na Jego wolę, postanawiając być posłusznym prawu Boga.
Obdarzanie łaskami jest radością Boga, ale, niestety, jakże często my związujemy Mu ręce.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Czw Kwi 02, 2009 11:21 pm
Słowo Życia
kwiecień 2009

«Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie»
(Mt 24, 42).

«Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie»

Czy nie zauważyłeś, że na ogół nie tyle żyjesz, co wleczesz się przez życie w oczekiwaniu na jakieś "potem", w którym spotka cię "coś pięknego"?
Owo piękne "potem" rzeczywiście nadejdzie, ale nie w takiej postaci, jakiej się spodziewasz.
Jakiś instynkt każe ci oczekiwać na kogoś czy na coś, co mogłoby spełnić twoje pragnienia. Myślisz może o jakimś święcie, o wolnym czasie lub szczególnym spotkaniu, ale kiedy to wszystko mija, nie jesteś w pełni zadowolony. Powoli, powoli wracasz do dawnego, biernego sposobu życia - i znów na coś czekasz.
A prawda jest prosta: wśród wielu faktów, z których składa się życie - również twoje - jest jeden, od którego nikt nie ucieknie - to spotkanie z Panem, który przyjdzie. To jest to "piękne", do którego podświadomie dążysz, ponieważ jesteś stworzony do szczęścia. A pełnię szczęścia może ci dać tylko On.
Jezus wiedząc jak bardzo ty i ja jesteśmy bezradni w naszych poszukiwaniach, mówi nam:

«Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie»
Czuwajcie. Bądźcie uważni. Bądźcie czujni.
Nie masz pewności co do wielu rzeczy na tym świecie, ale jedna jest oczywista: pewnego dnia musisz umrzeć. Dla chrześcijanina oznacza to: stanąć przed Chrystusem, który przychodzi.
Możliwe, że - jak wielu - z rozmysłem, celowo chcesz zapomnieć o śmierci. Lękasz się tej chwili i żyjesz, jakby nie miała nadejść. Twoje życie na ziemi, twoje coraz większe zakorzenianie się w nim, mówi: boję się śmierci, zatem ona nie istnieje. Ale ta chwila nastąpi: Chrystus przyjdzie na pewno.

«Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie»

W tych słowach Jezus zapowiada nam swoje przyjście w Dniu Ostatecznym. Podobnie jak w obecności apostołów wstąpił do Nieba, tak też powróci.
Ale te słowa mówią również o przyjściu Pana, które nastąpi u kresu każdego ludzkiego życia. Zresztą, kiedy człowiek umiera, świat się dla niego kończy.
Musisz czuwać, bo nie wiesz, czy Chrystus przyjdzie dzisiaj, tego wieczora, jutro czy za rok, czy później. Musisz czuwać jak ewangeliczny gospodarz, który spodziewał się, że złodzieje przyjdą okraść jego dom, ale nie znał godziny ich nadejścia.
Jezus przyjdzie, a więc życie tutaj jest czymś przejściowym. Wobec tego nie możesz go zmarnować, musisz nadać mu jak największą wartość. Na owo spotkanie powinieneś się przygotować przez dobre życie.
(...)

«Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie»

I ty powinieneś czuwać. Twoje życie jest nie tylko spokojnym bytowaniem. Bywa również walką, zaś najróżniejsze pokusy: natury seksualnej, próżność, przywiązanie do pieniędzy, przemoc - to twoi główni wrogowie.
Jeśli będziesz czuwać stale, nie dasz się zaskoczyć.
Dobrze czuwa tylko ten, kto kocha. Miłość jest zawsze czujna.
Kiedy człowiek kogoś kocha, jego serce wciąż czuwa oczekując drogiej osoby, a każda mijająca minuta jest ku niej zwrócona.
Tak postępuje kochająca żona, kiedy trudzi się i przygotowuje dla nieobecnego męża wszystko co potrzebne, robiąc to z myślą o nim. A kiedy mąż przychodzi, wita go z radością, w której zawarty jest cały wysiłek dnia.
Tak postępuje matka, kiedy na chwilę zasypia czuwając przy chorym dziecku. Śpi, ale jej serce czuwa.
Tak postępuje ktoś, kto kocha Jezusa. Wszystko robi ze względu na Niego, spotyka Go w każdej chwili, wypełniając Jego wolę. Ten spotka Jezusa uroczyście w dniu, w którym On przyjdzie.
Jest 3 listopada 1974 roku. W Santa Maria, na południu Brazylii, kończy się spotkanie 250-osobowej grupy młodzieży; większość z nich pochodzi z miasta Pelotas.
Odjeżdża pierwszy autokar z 45 osobami; dużo śpiewu, dużo radości. W czasie podróży kilka osób odmawia wspólnie różaniec - tajemnice bolesne, i prosi Matkę Bożą o wierność Bogu aż do śmierci.
Na jednym z zakrętów autobus wskutek defektu spada w 50-metrową przepaść, koziołkując trzy razy. Ginie sześć dziewcząt.
Jedna z tych, które przeżyły mówi: "Zobaczyłam śmierć z bliska, ale nie bałam się, bo tam był Bóg".
A inna: "Kiedy wśród szczątków autobusu stwierdziłam, że żyję, popatrzyłam na rozgwieżdżone niebo i klęcząc między ciałami koleżanek modliłam się. Bóg był obok nas...". Ojciec Reginy Carmen, która wtedy zginęła, mówił, że córka często powtarzała: "Pięknie jest umrzeć, tato, bo idzie się do Jezusa".

«Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie»

Dziewczęta z Pelotas czuwały, ponieważ kochały. Kiedy przyszedł Pan, wyszły z radością na spotkanie z Nim.

Chiara Lubich


Krystyna M. - Wto Maj 05, 2009 7:02 pm
Słowo Życia
maj 2009

«Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał»
(1 P 4, 10).

«Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał»
Edith, niewidoma od urodzenia, żyje w zakładzie dla niewidomych. Kiedy kapelan tego zakładu uległ paraliżowi i nie mógł odprawiać Mszy św., z kaplicy chciano zabrać Najświętszy Sakrament. Edith udaje się do biskupa z prośbą, by zostawił Jezusa Eucharystycznego - jedyne światło ciemnościach. Nie tylko uzyskuje zgodę biskupa, ale także pozwolenie, by ona sama rozdzielała Komunię Świętą choremu kapelanowi oraz swoim współtowarzyszkom. Pragnęła być użyteczną, prosi i otrzymuje do dyspozycji na kilka godzin dostęp do studia radiowego. Dzięki radiu może służyć ofiarowując to, co ma najlepszego: radę, cenne myśli, rozstrzygnięcia moralne, wspomagając swoim świadectwem tych, którzy cierpią. Edith... Można by jeszcze dużo o niej opowiadać. Jest niewidoma, ale cierpienie stało się dla niej źródłem światła.
Mogłabym podać wiele innych przykładów przekonujących, że dobro istnieje nie czyniąc hałasu. Edith żyje jak chrześcijanka: wie, że - jak każdy z nas - otrzymała dary, które winna oddać na służbę drugim.
Tak, ponieważ przez "dar" (lub z greckiego "charyzmat") rozumie się nie tylko te łaski, którymi Bóg ubogaca kierujących Kościołem. Nie tylko nadzwyczajne dary, jakie Bóg dla dobra wszystkich daje bezpośrednio niektórym wiernym, aby umieli zaradzić wyjątkowym sytuacjom albo zapobiec wielkim niebezpieczeństwom grożącym Kościołowi, którym instytucje kościelne same nie mogą sprostać. Te nadzwyczajne dary to: dar mądrości, wiedzy, dar czynienia cudów, mówienia językami, charyzmat wzbudzania nowej duchowości w Kościele i podobne im.
Ale nie tylko takie dary czy charyzmaty, ale też inne, zwyczajne, dostrzegalne dzięki dobru, jakie wywołują, bo Duch Święty działa.
Darami albo charyzmatami można nazwać również talenty naturalne. Każdy więc jest nimi obdarzony. Również ty.
Jak je wykorzystać? Pomyśl, w jaki sposób mogłyby zaowocować. Otrzymałeś je nie tylko dla siebie, ale właśnie dla dobra wszystkich.

«Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał»

Różnorodność darów jest ogromna. Każdy posiada swój talent, a zatem we wspólnocie każdy ma swoje własne zadanie.
A ty - co robisz z powierzonym ci darem? Jesteś wykształcony? Nigdy nie pomyślałeś, aby kilka godzin w tygodniu poświęcić na uczenie kogoś, kto ma braki albo nie ma warunków do nauki?
Masz hojne serce? Nie pomyślałeś nigdy o zmobilizowaniu swego otoczenia do troski o ludzi biednych czy też zepchniętych na margines społeczny, aby przywrócić im świadomość własnej godności?
[...]
Posiadasz umiejętności praktyczne? Umiesz prowadzić dom, znasz się na gotowaniu, masz zdolności krawieckie czy też zamiłowanie do robót ręcznych? Rozejrzyj się dookoła i zobacz, czy ktoś potrzebuje twej pomocy.
Boli mnie, kiedy widzę, że niektórzy ludzie szukają i uczą innych jak miło spędzić wolny czas. My, chrześcijanie, nie będziemy mieć wolnego czasu tak długo, jak długo na ziemi będzie choć jeden chory, głodny, choć jeden więzień, choć jeden człowiek bez wykształcenia, wątpiący, choć jeden smutny czy narkoman, [...] choć jedna sierota, choć jedna wdowa ...
A modlitwa. Czyż nie wydaje ci się darem użytecznym to, że w każdej chwili możesz zwracać się do wszechobecnego Boga? [...]

«Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał»
Czy możesz sobie wyobrazić Kościół, w którym wszyscy chrześcijanie - od dzieci do dorosłych - dokładają wszelkich starań, by służyć braciom swoimi darami?
Wówczas miłość wzajemna nabrałaby takiej treści, takiej szerokości, takiego znaczenia, że [...] wszyscy mogliby rozpoznać uczniów Chrystusa. [...]
Aż tyle można osiągnąć! Dlaczego więc nie robisz wszystkiego, co w twojej mocy, by stało się to rzeczywistością?

Chiara Lubich

Nasłuch Policji, Straży, Kontrolerów ruchu lotniczego
Zakończone prace nad nowelizacją prawa o ruchu drogowym
Tworzenie wirtualnego ruchu na mapie
  • starostwo olecko
  • pasinska;iwona
  • numer 4734
  • objawy lambri
  • managerowie tel kom warszawa
  • Zbieranina postów z for dyskusyjnych / Index